Cmentarz wojenny w Puszczy Niepołomickiej
Wykaz osób pochowanych : Kliknij
Niedaleko Poszyny, przy drodze do Stanisławic, położony jest niewielki cmentarz wojenny, na którym pochowano 52 żołnierzy z 5 Pułku Strzelców Podhalańskich. Żołnierze ci, pod dowództwem kapitana Edwarda Szymańskiego, polegli 10 września 1939 r. w zażartej walce z Niemcami. Żołnierze III batalionu 5 pułku strzelców podhalańskich walczyli początkowo pod dowództwem mjr. Janusza Rowińskiego i wchodzili w skład 156 pułku piechoty rezerwy z którym razem wyruszyli na obronę południowych rejonów Polski. Po walkach pod Wiśniową i Kasinka Małą pułk zostaje odcięty od reszty wojsk i w dniu 6 września jego dowódca płk. Walerian Młyniec podejmuje decyzje o jego podziale na 3 bataliony, które miały samodzielnie przebijać się przez linie frontu. Od 6 września 1939 roku III batalion wymykał się Niemcom i maszerował, by przebić linię frontu i połączyć z walczącymi oddziałami Armii Kraków. 7 września batalion na cały dzień wszedł w lasy koło Cichawki , skąd z ciężkich karabinów maszynowych ostrzeliwał niemieckie kolumny pancerne poruszające się dolina Stradomki na drodze Łapanów - Kamyk. Rowiński podejmuj decyzje o częściowej redukcji batalionu i jego przebiciu się do Puszczy Niepołomickiej. Batalion aby uniknąć spotkania z wrogiem maszeruje nocą, a w dzień odpoczywa ukryty w lasach. Żołnierze są bardzo zmęczeni i głodni, niektórzy z gorączki i pragnienia pija wodę z rowów, co wywołuje biegunki i jeszcze większe osłabienie. Świtem 9 września batalion przeszedł w bród Rabę, miedzy Kłajem a Stanisławicami (obok dróźki dróżnika) wszedł do Puszczy i w rejonie Poszyny stanął na biwak. Wystawiono posterunki ubezpieczające i patrole, a reszta batalionu ułożyła się do odpoczynku susząc przemoczone mundury. Biwakujący oddział wypatrzył pracownik tartaku w Kłaju (późniejszy volkdeutsh) Jakub Mattern i doniósł o tym Niemcom. Niemcy wyczerpująco poinformowani przez zdrajcę o miejscu postoju batalionu, lokalizacji, ubezpieczeniu i przejezdności dróg leśnych szybko zorganizowali obławę ściągając z całej okolicy wszystkie dostępne oddziały i tworząc grupę, która ilością żołnierzy kilkakrotnie przewyższała siły polskiego batalionu. Grupa dowodził Robert Koch. Nim wróg rozpoczął akcje, wysłał na zwiad 11 - osobowy oddział konny, który natknął się na polski patrol. Wywiązała się bardzo krótka i intensywna walka w wyniku której zwiad został zlikwidowany. Około godziny 14 oddziały wroga podeszły w okolice oddziałów ubezpieczających i równocześnie ze wszystkich stron zaatakowały je niszcząc niektóre, a inne spędzając z pozycji. Żołnierze wyrwani ze snu nagłym atakiem z początku wpadli w panikę, lecz szybko otrząsneli się z zaskoczenia i z okrzykiem "hurra" uderzyli na okrążających ich Niemców, by wydostać się z okrążenia. Mimo swej determinacji dzielni podhalańczycy nie mieli żadnych szans w tej walce; na drogach i duktach leśnych stały czołgi i samochody pancerne, których nie było czym zniszczyć, cały teren otoczony był niemieckimi żołnierzami, na każdej ścieżce stał ckm, nad lasem latał samolot, który przekazywał informacje o przebiegu walk i wspierał ogniem walczące oddziały. Po nieudanym szturmie żołnierze podzielili się na małe grupki i rozproszyli się po okolicy próbując tym sposobem przeniknąć, bądź przebić się przez pierścień okrążenia. Teraz walka toczyła się już w całym lesie, często dochodziło do walki wręcz. Pod wieczór walka ustala i poszczególne oddziały wroga zaczeły wychodzić z lasu co wydawało się dziwne - Niemcy nie prowadzili jeńców. Następnego dnia okrutna prawda wyszła na jaw - niemieccy żołnierze rozwścieczeni poniesionymi stratami ( 50 - 70 poległych ) nie brali jeńców, a rannych żołnierzy polskich dobijali z broni palnej lub zakłuwali bagnetami. Większość (56) jednak zgineła i na zawsze spoczęła w puszczańskim uroczysku zwanym "Osikówką" ( przy drodze leśnej Stanisławice - Poszyna). Zbiorowy grób otoczony jest łańcuszkiem na słupkach, w głębi stoją trzy duże betonowe krzyże. Na największym umieszczona jest tablica z nazwiskami 49 poległych żołnierzy. Nazwisk 3 żołnierzy nie udało się ustalić. Ciała czterech żołnierzy, którzy zostali odnalezieni później, pochowano na cmentarzu w Cikowicach. Jeszcze przez kilka dni puszcza była otoczona przez Niemców, którzy wyłapywali rozproszonych żołnierzy. Część żołnierzy wyrwała się z okrążenia i znalazła schronienie u okolicznej ludności, wielu żołnierzy przemycili z puszczy pracownicy leśni przebierając ich w ubrania cywilne, natomiast dowódca batalionu mjr Rowiński znalazł schronienie na plebani w Zabierzowie Bocheńskim. Dowódca 156 pprez. mjr Walerian Młyniec nie doczekawszy się w Bochni swoich żołnierzy podjął działania zmierzające do ich odnalezienia, próbował nawet kilka razy przedrzeć się przez linie frontu, lecz bezskutecznie. 8 września zrozpaczony po stracie pułku dowódca popełnił samobójstwo. Żołnierze 156 pprez, którym udało się przeniknąć przez linie frontu dołączyli głównie do 202 pułku piechoty (ze sławnej 21 dywizji piechoty górskiej), z którym po ciężkich walkach polegli pod Zabiala 16 września 1939 roku. Volksdeutch Jakub Mattern został skazany za zdradę na karę śmierci wyrokiem Sadu Polski Podziemnej i został rozstrzelany, przez oddział egzekucyjny Armii Krajowej w dniu 21 maja 1943 r.
Wykaz osób pochowanych
Źródła :
- https://pl.wikipedia.org/wiki/5_Pu%C5%82k_Strzelc%C3%B3w_Podhala%C5%84skich_(II_RP) dostęp [19.01.2026]
- https://pl.wikipedia.org/wiki/Armia_%E2%80%9EKrak%C3%B3w%E2%80%9D dostęp [19.01.2026]