Muzeum Historii Wojskowości w Svidniku
Słowacja
Cmentarz nr 261 Wał - Ruda
VIII Okręg cmentarny - Brzesko
Cmentarz nr 335 Niegowić
IX Okręg cmentarny - Bochnia
Fort nr 7 "Bronowice/Za rzeką"
Twierdza Kraków
Cmentarz nr 278 Jadowniki Podgórne
VIII okręg cmentarny - Brzesko
Cmentarz nr 270 Bielcza
VIII okręg cmentarny - Brzesko

Bilans pierwszego roku okupacji w Polsce


" W okupowanej Polsce szybko powstają podziemne organizacje wojskowe. Pomimo początkowego braku synchronizacji ich działań, na terenie całego kraju prowadzone są partyzanckie działania zbrojne oraz dywersja. Chęć tworzenia organizacji podziemnych była powszechna. Każdy dowódca, rozpuszczając dla uniknięcia niewoli swój oddział, nakazywał żołnierzom ukrycie broni na czas przyszłej walki i utrzymywanie między sobą kontaktu. Inni, wręcz z całymi oddziałami zaszywali się w lasach i oczekiwali na pomoc Zachodu.  

Jedna z pierwszych i zarazem najliczniejszych organizacji w Generalnym Gubernatorstwie była utworzona w Lublinie na przełomie września i października 1939 r. Komenda Obrońców Polski. W Krakowie od września 1939 r. działała Organizacja Orła Białego. W październiku powstał „Miecz i Pług”, którego dwaj pierwsi szefowie okazali się agentami gestapo, w listopadzie – Związek Czynu Zbrojnego, którego kierownictwo objął mjr Franciszek J. Znamirowski. Tajna Armia Polska mjra Jana Włodarkiewicza założona została w październiku. Organizacja Wojskowa „Wilki” – na przełomie listopada i grudnia. Była też „Pobudka” z Witoldem Rościszewskim, działaczem przedwojennej „Falangi” na czele i „Muszkieterowie” inż. Stanisława Witkowskiego. Owa mnogość inicjatyw przyniesie później kierownictwu Armii Krajowej wiele poważnych kłopotów na drodze do utworzenia jednolitej organizacji obronnej. 

Poznań. Sygn. Bundesarchiv Bild 183-E11572.

26 września na zwołanej przez gen. Rómmla odprawie dowódców jednostek biorących udział w obronie Warszawy zapadła decyzja o kapitulacji Rzeczypospolitej. W trakcie owego dramatycznego spotkania zastępca gen. Rómmla, gen. Brygady Michał Tokarzewski – Karasiewicz przedstawił zebranym dowódcą projekt zorganizowania tajnej organizacji wojskowej. Odprawa owa zbiegła się w czasie z przybyciem do Warszawy majora Edmunda Galinata, wysłannika Naczelnego Wodza marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego. Przekazał on wydany jeszcze 16 września w Kołomyi rozkaz dla gen. Rómmla. W rozkazie Naczelny Wódz powierzał majorowi Galinatowi utworzenie tajnej organizacji wojskowej pod nazwą Polska Organizacja Wojskowa. Projekt ten nie znalazł uznania wśród zebranych generałów i nie wpłynął na decyzję Dowódcy Obrony Warszawy. Dzięki temu, 27 września 1939 r., na gruzach pokonanej Warszawy powstała Służba Zwycięstwu Polsce, na której czele stanął gen. Tokarzewski.

Przyjmie on pseudonim „Torwid”. Na czele rodzącej organizacji gen. Rómmel przekazał 750 tys. zł. 1 października przybył do Warszawy dowódca Warszawskiej Brygady Pancerno – Motorowej, płk dypl. Stefan Rowecki. Nawiązał on kontakt z gen. Tokarzewskim. Pierwotnie zamierzał on udać się do Francji, ale za namową Tokarzewskiego pozostał. W kilka dni później obejmie on stanowisko Szefa Sztabu i Zastępcy Głównego Dowódcy SZP i przyjmie pseudonim „Grabica” (później „Rakoń”). Niemal jednocześnie, we Francji, 13 września 1939 r., na podstawie decyzji gen. Sikorskiego utworzony został Związek Walki Zbrojnej. Jego Komendantem Głównym został gen. Kazimierz Sosnkowski; w korespondencji z Polską używać on będzie pseudonimu „Józef Godziemba”.

Obie te organizacje różniły się strukturą. Krajowa SZP obejmowała cześć podzielonego przez okupantów kraju. Utworzony w Paryżu ZWZ, na mocy wysłanej drogą kurierską przez gen. Sosnkowskiego „Instrukcji dla obywatela Rakonia” z 4 grudnia 1939 r., ustalił podział terytorium Polski na 6 obszarów z komendami w : Warszawie, Białymstoku, Lwowie, Krakowie, Poznaniu i Toruniu. Każdy z nich miał osobnego komendanta, którego obowiązkiem było utrzymanie łączności z główną komendanturą w Paryżu. „Instrukcja dla obywatela Rakonia” nadeszła do Warszawy w wigilię Bożego Narodzenia, 24 grudnia 1939 r. Postanowienia w niej zawarte cofnęły uznanie dla dotychczasowej struktury organizacyjnej SZP i wprowadziły nową, która wydawała się dziwna i wzbudziła falę protestu. Przy trudnościach konspiracji trudno było sobie wyobrazić, że komendant główny ma mieć swoją siedzibę we Francji i sześciu podkomendnych w kraju. Na pierwszy plan wysuwały się problemy związane z utrzymywaniem łączności „bo nie sposób, by każdy oddzielnie odwoływał się i wysyłał własnych kurierów do centrali w Paryżu”. Jakby na potwierdzenie tych słów w marcu 1940 r. w drodze do Lwowa został aresztowany gen. Tokarzewski. Dopiero po upadku Francji, 18 czerwca 1940 r. gen. Sosnkowski powiadomił gen. Roweckiego, że „Naczelny Wódz na mój wniosek uznał konieczność ustanowienia Komendy Głównej ZWZ w Kraju i mianował gen. Rakonia Komendantem Głównym ZWZ”. Gen. Sosnkowskiemu powierzone zostało „ogólne kierownictwo wojskową pracą niepodległościową”.

Tymczasem co gorętsi zagończycy podejmowali otwartą walkę z okupantem, nie zważając na apele władz konspiracyjnych. Do najsłynniejszych spośród nich należy mjr Henryk Dobrzański „Hubal”, który uparł się, aby nie zdejmując munduru, dotrwać w walce aż do wiosny 1940 r., do chwili spodziewanej ofensywy francuskiej od zachodu – i wtedy uderzyć na czele Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego na siły wroga w kraju. Jego oddział nękał Niemców częstymi atakami i zadawał liczne straty, toteż okupant rozpoczął na Kielecczyźnie bezwzględny terror. Szlak bitew i potyczek „Hubala” pociągnął za sobą, jako odwet, likwidację 700 ludzi, w tym w samych Skłobach 279 mężczyzn. Spalono i zrównano z ziemią wsie: Hucisko, Gałki, Skłoby i Stefanów, a nawet Królewiec, choć w tej wsi nigdy „hubalczyków” nie było. „Hubal” zginął w obławie 30 kwietnia 1940 r.

30 kwietnia 1940 r. "Hubalczycy" stoczyli pod Anielinem bitwę z oddziałem Wehrmachtu. Major "Hubal" poległ, a jego zwłoki (na zdjęciu) Niemcy pochowali w nieznanym miejscu. Ocalali członkowie oddziału przeszli do działalności konspiracyjnej ZWZ. Autorstwa Anonimowy – http://my.barackobama.com/page/community/post/poloniaworldwide/gGxnNF, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=11390179

Podobnego autoramentu dowódcy partyzanccy działali na Białostocczyźnie, w Augustowskim i Nowogródzkim oraz na Polesiu. Największy rozgłos otaczał ppłka Jerzego Dąbrowskiego, znanego zagończyka z 1920 roku, o którym pisał w 1940 r. londyński „Times”. W Nowogródzkim był mjr Dąbrowski, który dotrwał w walce do 24 czerwca 1941 r. Upłynie trochę czasu, zanim partyzantkę mundurową zastąpi pstrokacizna partyzancka „chłopców z lasu”, którzy, gdy wymagać tego będzie sytuacja, przedzierzgać się będą w spokojnych obywateli. Terror wroga powstrzymywał początkowy rozmach działań partyzanckich. W nocy 26-27 grudnia 1939 r. Niemcy rozstrzelali 107 mieszkańców Warwa i Anina w odwet za śmierć dwóch żołnierzy niemieckich.

SABOTAŻ

Powszechną formę walki z okupantem stał się wkrótce sabotaż, szkodzenie na każdym kroku produkcji wojennej i związanej z nią produkcji przemysłowej. 20 kwietnia 1940 r. powstał w Komendzie Głównej ZWZ Związek Odwetu, ZWZ, który miał na celu wynajdywanie i wskazywanie najczulszych punktów w gospodarce okupanta, opracowywanie instrukcji w zakresie dywersji i sabotaży oraz produkcji niezbędnych środków niszczących. Na jego czele stanął mjr Franciszek Niepokólczycki.  

Żołnierze niemieccy przy wykolejonym pociągu. Sygn. 21-217. Ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

W pierwszym okresie działań Związku Odwetu, ZWZ zdołało zniszczyć przez podpalenie : 400 wagonów – cystern z benzyną, magazyny intendenckie w Warszawie, magazyn paszy w Krakowie oraz 24 różne baraki wojskowe z materiałem. Dzięki rozmyślnemu zwolnieniu tempa pracy zdołano „zamrozić” dwa piece hutnicze, tak że musiały przerwać produkcję. W dalszym rozwoju walki zwrócono szczególną uwagę na transport kolejowy a zwłaszcza na uszkodzenia parowozów. Siatka powstających organizacji wojskowy stanowi odrębny temat. Ich liczbę określa się na kilkaset w skali kraju. Niewiele z nich miało zasięg ogólnokrajowy, większość ograniczała się do określonego regionu, w wielu wypadkach do okolicy. Do dziś trwa spór historyczny co do terminu ich powstania, liczebności i znaczenia. Cechą charakterystyczną tych organizacji był negatywny stosunek do przedwojennego systemu władzy, do tzw. „sanacji”, co w wielkim stopniu utrudniało akcję scaleniową zarówno „Torwidowi”, jak i „Rakoniowi” – i właściwie do końca nie doprowadziło do ujęcia ich strukturami Armii Krajowej. Do połowy kwietnia 1940 r. płk „Grot” – Rowecki nawiązał kontakt z 50 organizacjami, z których 10 podporządkowało się jego rozkazom. Ale stawały temu na przeszkodzie akcje polityczne samego rządu emigracyjnego i jego poszczególnych ministrów, którzy pragnęli mieć w kraju własną siłę polityczną i wojskową. Tak np. bezpośrednio z Paryża utrzymywano tajną organizację wywiadowczą „Muszkieterów”, którą bez podporządkowania się Komendzie ZWZ kierowali inż. St. Witkowski ps.”Teńczyński”. Podobnie inż. Ryszard Świętochowski, przyjaciel i mąż zaufania gen. Sikorskiego, wraz z prałatem Z. Kaczyńskim zorganizował Centralny Komitet Organizacji Niepodległościowych (CKON), wymierzony zdecydowanie przeciwko ZWZ i utworzonemu w kraju Politycznemu Komitetowi Porozumiewawczemu. Sprawa ta wygasła w maju 1940 r., kiedy to Świętochowski w drodze na Węgry wpadł w ręce gestapo i został osadzony w Oświęcimiu, gdzie zginął. Dopiero klęska Francji przyczyniła się do wyjaśnienia kompetencji poszczególnych organizacji. 18 czerwca 1940 r. nadeszła z Libourne depesza gen. Sikorskiego, upoważniająca gen. Roweckiego w razie utraty łączności między rządem Rzeczypospolitej na uchodźstwie a krajem, do podejmowania samodzielnych decyzji w sprawach organizacyjnych. 30 czerwca zaś gen. Rowecki otrzymał nominację na Komendanta Głównego Związku Walki Zbrojnej. W pierwszym roku okupacji na terenie Generalnego Gubernatorstwa powstało i działało około 150 organizacji wojskowych. Każdy szanujący się obywatel musiał być w jakimś związku konspiracyjnym. Przez długi czas była w obiegu anegdota:

Na ulicy Warszawy spotyka się dwu dawnych przyjaciół.

- Co robisz ? – woła poprzez jezdnię jeden z nich.

- Ukrywam się – odpowiada donośnym szeptem drugi.

Tydzień w tydzień ukazywało się pół setki drukowanych lub powielanych gazetek, wieszczących niezawodną klęskę Niemiec i rychły powrót wolności. Najwybitniejszym przykładem takiej organizacji, która działała przez cały czas okupacji, była grupa młodzieżowa „Odwet”, znana powszechnie pod kryptonimem „Jędrusiów”. Był to zespół harcerzy i młodzieży wiejskiej, któremu przez trzy lata z górą przewodził Władysław Jasiński, komendant Związku Młodej Polski w Mielcu. Jeszcze przed wkroczeniem Niemców zdemontował on w COP-ie ważniejsze maszyny i zniszczył niektóre dokumentacje techniczne. Jasiński zorganizował młodzież w Tarnobrzegu, która rozpoczęła od gromadzenia broni i sposobienia się do walki. Z wiosną 1940 r. grupa „Odwet” rozpoczęła wydawanie i kolportaż tygodnika, który rozchodził się po obu stronach Wisły aż po Kraków. Była to pierwsza organizacja, która rozpoczęła dywersję, a w przyszłości działania bojowe.

NA KRESACH

Z wielkim trudem zawiązała się konspiracja na ziemiach kresowych, pod okupacją sowiecką. Wynikało to zarazem z deportacji i aresztowań w patriotycznym środowisku polskim oraz coraz głębszego wnikania NKWD w najdrobniejsze szczegóły życia społecznego. W Wilnie ppłk Nikodem Sulik ps. „Ładyna”, dowódca pułku KOP „Sarny” i komendant Okręgu Samodzielnego Wilno został aresztowany już w 1940 r. Pracę po nim prowadził późniejszy „generał Wilk”, mjr Aleksander Krzyżanowski. W Nowogródzkim Okręgu AK konspirację rozwijał ppłk Janusz „Prawdzic” – Szlaski. Z Białegostoku musiał uchodzić wyznaczony na stanowisko komendanta Obszaru Północno – Wschodniego ZWZ ppłk Józef Spychalski ps. „Jurand”. Stanowisko musiał to opuścić także płk Edward Godlewski – „Izabelka”. Z trójki przysłanych na ten teren wyższych oficerów zdołał utrzymać się jedynie kpt Władysław Liniarski,  ps. ”Mścisław”, mianowany w 1941 r. komendantem Okręgu Białostockiego ZWZ.
Na Wołyniu, włączonym do Obszaru Południowo – Zachodniego ZWZ, znane jest jedynie nazwisko komendanta Okręgu Wołyńskiego ZWZ płka Tadeusza Majewskiego, aresztowanego w lipcu 1940 r. w Równem przez NKWD oraz jego adiutanta Bolesława Zynona, ps. ”Bolek”. W tym okręgu aresztowania objęły 2 tys. zaprzysiężonych osób. Wywołało to całkowite rozbicie organizacji i wielkie „wsypy” na terenie Wołynia, Polesia, a nawet Lwowa. Nastąpił tzw. martwy okres, trwający aż do wybuchu wojny niemiecko – sowieckiej.
Sytuacja we Lwowie była niezwykle trudna. Już w październiku 1939 r. pracę konspiracyjną zainicjował tu gen. w st. spocz. Marian Żegota Januszajtis, lecz został aresztowany. Po nim to samo spotkało gen. Mieczysława Borutę – Spiechowicza. Ma początku 1940 r. NKWD aresztowało jeszcze ppłk. dypl. Leopolda Okulickiego ps. „Mrówka”, a 6 marca 1941 r. – w drodze do Lwowa – gen. „Tokarzewskiego”. Władze sowieckie zdołały wniknąć w polskie podziemie i infiltrować ZWZ na terenie Obszaru Lwowskiego. Toteż atmosfera niepewności ciążyła nad środowiskiem lwowskim aż do końca, także nad powołaną później komendą ZWZ – AK ppłk Zygmuntem Dobrowolskim. Obszary wschodnie były tak szczelnie odcięte od centrali w Warszawie, że na 21 wysłanych kurierów w okresie od marca do czerwca 1941 r., powróciło tylko dwóch. Akcja sabotażowa rosła w miarę przenikania haseł i wskazań do coraz szerszych rzesz robotników. Obejmowała ona ziemie wcielone do Rzeszy, a i samą Rzeszę poprzez ściąganych tam siłą robotników rolnych i fabrycznych. Najbardziej spektakularne wyniki miały Szare Szeregi jako oddziały walczące ZHP, znane już w czasie okupacji z książki A. Kamińskiego „Kamienie na szaniec”. Obok nich działały „Hufce Polskie” (Harcerstwo Polskie) pod egidą Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW). W dyspozycji Komendy Związku Odwetu znajdowały się patrole dywersyjne i większa ilość sabotażystów. Spośród patroli dywersyjnych na czoło wysunął się Oddział Specjalny „Jan” por. Jana Kajusa Andrzejewskiego. Jeszcze na początku 1940 r. zostały zorganizowane kobiece patrole minerskie z dr Zofią Franio ps. „Doktór”, inspektorką Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Oddziały Sabotażowo – Dywersyjne tworzyły również inne organizacje konspiracyjne. I tak powołany do życia 21 października 1939 r. Związek Syndykalistów Polskich organizował oddziały bojowe ZSP. Ich dowódcą na terenie Warszawy był pchor. lotn. T. Pietrzak ps. „Konrad”. Współdziałały one ze Związkiem Odwetu, a kierownictwo ZSP utrzymywało kontakty z ZWZ. Oddziały tego rodzaju miała także organizacja polityczno – wojskowa „Podbudka”, wywodząca się z przedwojennego Obozu Narodowo – Radykalnego (ONR). Działalność dywersyjną prowadziły również „piątki” Polskiej Organizacji Zbrojnej, z których po wejściu do ZWZ – AK powstał Batalion „Łukasiński”.

Znane są też oddziały sabotażowo – dywersyjne Tajnej Organizacji Wojskowej (TOW), utworzone przez mjr J. Mazurkiewicza „Radosława”. Nawiązał on kontakt z ZWZ już w 1940 r., ale TOW pozostała nadal organizacją samoistną, otrzymując ze Związku Odwetu środki i instrukcje na akcje sabotażowo – dywersyjne. Upowszechniające się akcje sabotażowo – dywersyjne wywoływały wściekłość gestapo i mnożyły zagrożenie dla struktur ZWZ. Dla ochrony przed niemieckimi agentami, przy Komendzie Głównej ZWZ powstał Oddział II (Informacyjno – Wywiadowczy) Sztabu, w ramach którego stworzono Wydział Bezpieczeństwa i Kontrwywiadu. W maju 1940 r. szef Oddziału II Okręgu Warszawa – Miasto, ppłk dypl. M. Dobrzeński, ps. „Leliwa”, utworzył grupę likwidacyjną pod dowództwem por. Makusza – Woronicza, ps. „Grom”. Oba te oddziały ZWZ były ściśle zakonspirowane i oddzielone od siatki organizacyjnej ZWZ, aby „odciąć” się na wypadek „wsypy” i zagrożeń, na które były narażone zespoły ujawniające się przez aktywną walkę. Okupant początkowo uważał, że polski ruch oporu jest domeną inteligencji, ale gdy znacznie wzrosła aktywność polskiego podziemia, zmienił pogląd. „Za członków ruchu oporu – stwierdził SS – Obergruppenführer Schoengarth – trzeba uważać nie tylko ludzi zorganizowanych; Sicherheit – SS zalicza do ruchu oporu w szerszym znaczeniu tego określenia wszystkich Polaków”. Podstawowym – celem konspiracyjnych sił zbrojnych miało być przygotowanie kraju do zbrojnego powstania w końcowym okresie wojny, toteż jego zaplanowanie należało do najważniejszych zadań kierownictwa ZWZ. Już jesienią 1940 r. Oddział III Operacyjny ZWZ, kierowany przez pułkownika dypl. Stanisława Tatara, ps. „Erazm”, opracował plan powstania zbrojnego w momencie oczekiwanego załamania się machiny militarnej Niemiec. Było to zaledwie w cztery miesiące po upadku Francji, a jedyną nadzieję dawało fiasko ofensywy lotniczej na Wielką Brytanię. Daleko jeszcze było do organizacyjnego scalenia podziemia w Polsce, jednak ZWZ mógł już podejmować poważne i długofalowe zadania, spośród których do najbardziej efektownych należał wywiad wojskowy. Nie było dla niego tajemnic nie do zdobycia.

Pierwszoplanową rolę odegrały w nim stenotypistki, które – mając dostęp do rozmaitych dokumentów – dostarczały polskiemu podziemiu cennych informacji. W ten sposób na przykład wykryto, że fabryki w Ostrowcu i Starachowicach produkują części do okrętów podwodnych. Wywiad wojskowy ZWZ, śledząc szlak wysyłek tych części, ustalił miejsce montażu okrętów w jednej z nadbałtyckich miejscowości. Szyfrowa depesza do Londynu uruchomiła siły RAF – u, które zbombardowały podejrzaną fabrykę. Dużym sukcesem wywiadu ZWZ było zdobycie w Sandomierzu, w końcu 1940 roku klucza znaków identyfikacyjnych dowództw i wielkich jednostek niemieckich, koncentrowanych sukcesywnie na wschodnich obrzeżach Generalnego Gubernatorstwa, wzdłuż linii demarkacyjnej Ribbentrop – Mołotow. Dzięki zdobytym szyfrom udało się odtworzyć rozmieszczenie ponad stu wielkich jednostek, przygotowanych do uderzenia na Związek Sowiecki. Jego plan przekazano w połowie czerwca 1941 r. do Londynu. W rzeczywistości dane wywiadowcze o przygotowaniach Niemców do uderzenia na ZSRR pochodziły z jeszcze wcześniejszego okresu. „Późną jesienią (1940 roku – A.Z.) – pisze gen. T. Bór – Komorowski – wywiad nasz doniósł, że gen. Brauchitsch, Naczelny Dowódca Wojsk Niemieckich, jest w Spale. Następnie raporty donosiły, że generałowie Reichenau i Kesselring także się tam zjawili. Przyjazd niemieckiego Naczelnego Dowódcy, a po nim dowódcy armii (Reichenau) i generała Luftwaffe do Spały wskazywał wyraźnie na to, że Niemcy obracają drogowskaz na wschód. Jednocześnie otrzymaliśmy doniesienie o częstych objazdach oficerów sztabowych i misji niemieckich wzdłuż linii Ribbentrop – Mołotow. Na Bugiem i Sanem zaczęto prace fortyfikacyjne…” W tej fazie wojny nie wystarczały już oderwane fragmenty wiadomości, jakie nadchodziły z terenowych placówek wywiadu ZWZ. Toteż w ramach II Oddziału KO ZWZ, którego szefem był mjr/ppłk Wacław Berak, ps. „Wacław”, powstało Biuro Studiów Wojskowych, które na podstawie otrzymywanych informacji wyciągało wnioski do dalszych działań. Biurem kierował od 1940 r. kpt. ppłk. dypl. Franciszek Herman. Komórkom tego właśnie Biura zawdzięczać należy sukces w zdobywaniu cennych danych o produkcji przemysłowej Trzeciej Rzeszy. Polskie plany powstańcze wspomagane były materialnie dzięki utworzonej w Wielkiej Brytanii 22 lipca 1940 r. organizacji SOE (Special Operations Executive) pod kierownictwem gen. C. Gubbinsa.

Jego zadaniem było organizowanie i wspieranie dywersji na obszarach okupowanych przez Niemców. Wola walki, mimo szykan, strat i tragicznej okupacyjnej codzienności nie tylko nie słabła, ale wydawała się coraz bardziej wnikać w świadomość ludności. Pragnienie powszechnego powstania krystalizowało się z dnia na dzień. W rozpoczętym 9 stycznia 1941 r. cyklu artykułów konspiracyjny „Biuletyn Informacyjny” pod datą 27 lutego 1941 r. w ten sposób podsumował ów pierwszy rok okupacji: „Ta walka, bezwzględna i okrutna, ducha narodowego nie złamała. Z dniem każdym krzepnie coraz bardziej nasz opór. Wróg wypróbował na nas wszystkie swoje sposoby – bez skutku: nie budzi już lęku nawet śmierć, […] Polska pierwsza miała odwagę oprzeć się żądaniom niemieckim. Zmusiło to Niemców do rozwinięcia całej swej potęgi wojskowej, a zarazem – do ujawnienia bezgranicznego barbarzyństwa, dezorganizacji wewnętrznej, nieprawdopodobnego zakłamania i zgnilizny moralnej. Nie wykorzystano wprawdzie na czas w Europie nauki, płynącej z naszych doświadczeń wojennych, lecz każde państwo wie, co je czeka w razie podboju Hitlera. Cały świat widzi, czym są Niemcy naprawdę, zwiększa się przeto i umacnia front antyniemiecki. Wiemy dobrze i my, czego możemy spodziewać się od Niemców. Nienawiść ich do nas, dążenie do naszej zagłady, a przynajmniej do całkowitego zgnębienia i ujarzmienia Polaków, ukazane zostały z niesłychaną wprost otwartością. Nie ma złudzeń co do jakiejkolwiek współpracy. Polska jako państwo istnieje dalej. Ziemię naszą najechali wrogowie, lecz naród żyje i żyć będzie mimo najsroższych zadanych mu ciosów. Dwudziestu paru milionów ludzi nikt zgładzić nie zdoła – duch jest nieśmiertelny. Polska ma, choć na obczyźnie, Prezydenta i Rząd, ma bohaterską armię lądową, lotnictwo i marynarkę. Po jej stronie stoją najpotężniejsze państwa świata. Żadne państwo neutralne nie uznało jej rzekomej zagłady. Chwała naszego wojska, podziw dla narodu, co tyle przeniósł, a przecież nie upadł na duchu i walczy dalej, rozchodzi się po całej ziemi i jedna nam wszędzie oddanych przyjaciół. Niewzruszona i niczym nie zachwiana jest nasza wiara w ostateczne zwycięstwo. Z tej wiary płynie żądza czynu i wola walki i gotowość do ofiar, koniecznych dla przetrwania i wypędzenia wroga. Oto nasze zyski.”

 
Źródło :

Polityka prywatności | Polityka Cookies | Mapa strony | Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2024 - 2025 gkazelot.pl