Muzeum Historii Wojskowości w Svidniku
Słowacja
Cmentarz nr 261 Wał - Ruda
VIII Okręg cmentarny - Brzesko
Cmentarz nr 335 Niegowić
IX Okręg cmentarny - Bochnia
Fort nr 7 "Bronowice/Za rzeką"
Twierdza Kraków
Cmentarz nr 278 Jadowniki Podgórne
VIII okręg cmentarny - Brzesko
Cmentarz nr 270 Bielcza
VIII okręg cmentarny - Brzesko

Bitwa o Warszawę


"Niemcom zależało na jak najszybszym zdobyciu stolicy Polski – symbolu jej państwowości. Nieufortyfikowane i nieprzygotowane do obrony miasto stało się teatrem zaciekłych walk, w których szczególnie ucierpiała ludność cywilna. Przez 28 dni – od 1 do 28 września 1939 roku ludność Warszawy, nękana przez niemieckie lotnictwo, artylerię i czołgi, opierała się atakom Wehrmachtu.

Żołnierze niemieccy przy pętli tramwajowej Opaczewska przy ul. Grójeckiej we wrześniu 1939 r. By nieznany/unknown - Józef K. Wroniszewski, Ochota 1939-1945, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1976, photo between pages 80 and 81., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=155558441

OPTYMIZM NA KRÓTKĄ METĘ

Pierwszego września około godz. 6 rano mieszkańców Warszawy budzi ostrzał artylerii przeciwlotniczej. W pierwszej chwili sądzą, iż chodzi jedynie o manewry obronne. Ci, którzy słuchają radia, nie rozumieją zdań, rzucanych w eter: „Czekolada, czekolada, koma trzy. Przeszedł ! Uwaga ! Przeszedł ! Alarm dla miasta Warszawy”. Nie wiedzą, że są to meldunki sygnalizujące każde pojawienie się nieprzyjacielskiego samolotu w ich sektorze. Szybko jednak rzeczywistość dociera do świadomości mieszkańców stolicy. Na Grochowie 112 osób ginie pod bombami. W Otwocku szpital dla dzieci żydowskich składa się jak domek z kart pod ogniem sztukasów. Luftwaffe bombarduje Warszawę.

O godz. 6:15 pułkownik Józef Beck wydaje ze swej rezydencji w pałacu Bühla rozkaz powiadomienia o sytuacji w Warszawie polskich placówek dyplomatycznych za granicą. Około południa stolica przeżywa drugie bombardowanie : 8 Heinelów zostaje strąconych. Jest to pierwszy sukces polskich myśliwców, które przez cały czas oblężenia miasta będą dokonywać prawdziwych cudów. Lotnicy udowadniają, że są godnymi następcami Żwirki i Wigury. W owym drugim nalocie na Warszawę naliczono 3 – 4 eskadry Do-17 i He – 111, jedną eskadrę nurkowców Ju – 87 i dwie eskadry Me – 109 i Me – 110. Atak polski wykonany znacznie mniejszymi siłami (ok. 30 samolotów) zdołał jednak rozproszyć Niemców. Tylko pojedyncze maszyny przedarły się nad miasto i chaotycznie zrzuciły ładunek bomb. Kilka sztukasów niecelnie bombardowało stolicę. W tym boju powietrznym zestrzelony został por. Gabszewicz. Kiedy ewakuował się z płonącego samolotu, Niemcy oddali do niego kilka serii. Przypadki ostrzeliwania bezbronnych pilotów powtórzą się wielokrotnie. Niektórzy z obrońców przejdą do legendy, na przykład ppłk Pamuła, który po zestrzeleniu dwóch samolotów, wobec braku amunicji, staranował trzeci i ewakuował się na spadochronie.

ZŁUDNE NADZIEJE

Po południu 1 września na murach domów pojawiają się afisze z apelem Prezydenta Rzeczypospolitej : „Dzisiejszej nocy nasz odwieczny wróg pogwałcił nasze granice i rozpoczął wrogie działania wobec Państwa Polskiego, co niniejszym potwierdzam w obliczu Boga i historii”. To oświadczenie nie budzi przerażenia wśród mieszkańców miasta, po którym krążą pogłoski, że alianci zaatakowali zagłębie Ruhry, że Essen płonie, że flota brytyjska przygotowuje się do wpłynięcia na Bałtyk a armia polska lada chwila zajmie Gdańsk… 3 września ludzi ogarnia euforia. Anglia i Francja wypowiedziały Niemcom wojnę ! Ambasady obydwu krajów są oblegane przez tłumy przedstawicieli „wszystkich klas społecznych oraz różnych pokoleń” – jak notuje ambasador Francji, Léon Noël : „Nasi przyjaciele, ale także ludzie całkowicie nam obcy, przynoszą do ambasady kwiaty z listami i bilecikami, często bardzo wzruszającymi”. Jak można nie wygrać wojny, skoro ma się takich sojuszników ? Jednak owa wiara w przyszłość okazuje się optymizmem na krótką metę, bowiem ani imponujący opór majora Sucharskiego na Westerplatte, ani szarża dwóch brygad kawalerii w Prusach Wschodnich nie mogą zbyt długo przesłaniać realiów. 3 września bitwa o granice zostaje definitywnie przegrana. Dziesiątki miast zostają zajęte przez wroga. Oddziały pancerne generała von Reichenauna prą w kierunku Łodzi i Warszawy niszcząc wszystko po drodze. Wszędzie armie polskie zagrożone są okrążeniem. Zresztą widok, jaki przedstawia Warszawa, mimo wysiłków utrzymania porządku, nie napawa optymizmem.

UCHODŹCY I UCIEKINIERZY

Sieć kolejowa ulega całkowitej dezorganizacji już 3 września. Uchodźcy poruszają się zatem pieszo lub wykorzystują przygodne środki transportu. Wózki, samochody, furmanki, tłumy pieszych tworzą nie kończące się kolumny sunące polskimi drogami. Rowery, wózki dziecięce, każdy rodzaj pojazdu na którym można umieścić walizki, kosze, tobołki z zapasami żywności, kołdrami, cennymi przedmiotami, bardziej lub mniej skromnym dobytkiem, jest natychmiast wykorzystywany.

KLUCZ DO RESZTY KRAJU

Nie trzeba być wyrafinowanym strategiem, by zrozumieć wyjątkowe znaczenie wojskowe stolicy Rzeczypospolitej. Węzeł dróg komunikacyjnych, centrum polityczne i administracyjne, historyczny symbol niezłomności, Warszawa była pierwszym i najważniejszym obiektem strategicznym kampanii wrześniowej. Łatwo ocenić propagandowe znaczenie, jakie by spowodowało jej szybkie zdobycie. Dla Niemców byłby to sukces utwierdzający społeczeństwo niemieckie w przekonaniu o słuszności tej wojny, o potędze Tysiącletniej Rzeszy, o nieomylności ich Führera. Dla Polaków – straszliwy cios skazujący na porażkę wszystkie ewentualnie  podjęte później akcje zbrojne. Nic więc dziwnego, że obrona Warszawy stanowiła swoisty priorytet – priorytet moralny i symboliczny.

Dowództwo Obrony Warszawy jest utworzone już 3 września. Powierzono je komendantowi głównemu Straży Granicznej, gen. brygady Walerianowi Czumie. Do jego dyspozycji oddano batalion „Stołeczny”, cztery bataliony marszowe i dwa bataliony cekaemów. Dysponuje on ponadto 41. Dywizjonem artylerii lekkiej, 2. batalionem 41. pułku piechoty, pięcioma zmotoryzowanymi plutonami pionierów, dwiema kompaniami czołgów lekkich i kompanią tankietek. Jednocześnie powołuje on pod broń wszystkich oficerów saperów rezerwy i w stanie spoczynku. Pierwszym celem tych skromnych w porównaniu z potęgą Wehrmachtu jednostek jest „bronić  Warszawy przed wtargnięciem nieprzyjaciela od zachodu oraz zorganizować bezpośrednią obronę mostów po obu stronach Wisły w Warszawie”.  Każdemu odcinkowi obrony miasta jest przydzielona dodatkowo ochotnicza kompania do budowy umocnień. Pomoc ta z dnia na dzień będzie przybierać na sile, aby – łącznie z licznymi komitetami obrony cywilnej  - objąć niemal całą ludność milionowego miasta.

Apel gen. Czumy do mieszkańców Warszawy z dnia 7 września 1939 r. By Walerian Czuma (tekst/text), autor fotografii nieznany/author of the photo − unknown - Europeana.eu Donated by the National Library of Poland – Biblioteka Narodowa, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27178106

ZAMĘT EWAKUACJI

Tymczasem 5 września zapada decyzja ewakuacji władz i instytucji z Warszawy. Wysiłki organizacji obrony miasta krzyżują się z decyzjami władz państwowych, które nierzadko obracają wniwecz starania o utrzymanie ładu i spokoju. A sprzeczne rozkazy nie przestają napływać. W nocy z 6 na 7 września płk. Umiastowski, szef propagandy Sztabu Naczelnego Wodza, nakazuje wszystkim zdrowym i silnym mężczyznom opuścić miasto i skierować się na wschód celem wstąpienia do nowo powstających armii. Jednocześnie apeluje do owych „silnych i zdrowych mężczyzn” o udział w kopaniu rowów przeciwlotniczych i wznoszeniu barykad na przedmieściach miasta. Wobec jawnej sprzeczności obu nakazów, męska część mieszkańców Warszawy jest zupełnie zdezorientowana i nie wie, któremu z nich ma się podporządkować. 6 września prezydent Starzyński powołuje do życia Straż Obywatelską pod komendą Janusza Regulskiego, odtwarza służby porządkowe i usiłuje zapanować nad powszechną gorączką ewakuacji. Spontanicznie powstają nowe oddziały wojskowe, wśród nich dwa pułki „Obrońców Pragi”, pluton gońców na własnych motocyklach i rowerach. Powszechny zryw patriotyczny mieszkańców stolicy zaskakuje nawet władze wojskowe. W ciągu kilku dni, od 4 września, siły zgromadzone do obrony potroiły się. W momencie podejścia Niemców do przedmieść miasta w Warszawie znajduje się 17 batalionów piechoty z 64 działami i 36 czołgami lekkimi.

Barykada na rogu ulic Marszałkowskiej i Pięknej. By nieznany/unknown - "Stolica", no 36(664), 4 września 1960, p.12, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=158852785

WŁADZE OPUSZCZAJĄ WARSZAWĘ

Lotnictwo polskie informuje 4 września o „niesamowitej kolumnie jednostek opancerzonych”, zbliżającej się w szybkim tempie w kierunku stolicy trasą Radomsko – Piotrków – Rawa Mazowiecka. Rząd postanawia zatem przenieść się do Lublina. Jako jeden z pierwszych opuszcza miasto prezydent Ignacy Mościcki. Rezerwy złota z banku polskiego zostają przeniesione „w całkowicie pewne miejsce”. Pomiędzy dwoma atakami bombowymi pospiesznie formowane są na Dworcu Głównym składy pociągów wywożące archiwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kilka wagonów pierwszej klasy zostaje zarezerwowanych dla korpusu dyplomatycznego. Gen. Kasprzycki, minister spraw wojskowych, przed swym wyjazdem, powierza miasto opiece generała Waleriana Czumy, komendanta głównego Straży Granicznej i przekazuje mu rozkaz „obrony Warszawy za wszelką cenę, aż do ostatniego naboju”.

O świcie 6 września niemieckie jednostki pancerne pojawiają się w okolicach Grójca, czyli 60 km od Warszawy. W sztabie przy ulicy Rakowieckiej marszałek Śmigły – Rydz przygotowuje się do opuszczenia miasta. Postanawia jeszcze tej samej nocy przenieść siedzibę głównego dowództwa do Brześcia nad Bugiem. Mieszkańcy Warszawy czują się osamotnieni w walce. Mosty na Wiśle wypełnia tłum uciekinierów. Czyżby miasto miało poddać się bez walki ?

ZRYW

W głównym szpitalu wojskowym wybucha panika, która udaje się opanować dzięki odwadze profesora anatomii porównawczej, Edwarda Lotha. Z rewolwerem w dłoni przepędza on tchórzy oraz niekompetentnych i powierza kluczowe stanowiska najodważniejszym i najbardziej odpowiedzialnym. Pracując po 18 godzin na dobę reorganizuje wszystkie służby, operuje rannych, zdobywa żywność i leki. Z kolei w ratuszu przysadzista, krępa postać instaluje łóżko polowe w swoim biurze. To Prezydent Warszawy Stefan Starzyński. Przez trzy tygodnie będzie on z nieposkromioną energią podtrzymywał entuzjazm społeczności stolicy, zagrzewając ją do walki: „Apeluje do 600 ochotników, którzy chcą dostać broń i są zdecydowani walczyć do końca, aby stawili się przed Pałacem Mostowskich. Wzywam 600 młodzieńców dostatecznie odważnych by nie bali się śmierci. Za Warszawę. Za Polskę”. Jest 10 rano. W godzinę później nie 600 a 6000 ochotników gromadzi się przed Pałacem. Przyczynią się do zaciętego oporu, jaki miasto sprawi wrogowi. Będzie to bowiem uzbrojona Straż Miejska. Będzie ona ochraniać budynki użyteczności publicznej, strzec magazynów z żywnością. Będzie stanowić służbę sanitarną, wspomagać strażaków, ratowników i grabarzy, na których zapotrzebowanie będzie gwałtownie wzrastać. Bataliony Robotnicze również zostają postawione w stan gotowości. Są one odpowiedzialne za budowę barykad, rozkładanie i usuwanie min, transport rannych. Z kolei mieszkańcy stolicy skrupulatnie wypełniać będą rozkazy swego Prezydenta: otwierać sklepy, w których jest jeszcze jakiś towar, pilnować , by ceny artykułów pierwszej potrzeby pozostały bez zmian, wydawać prasę, sprzątać z gruzu ulice.

Budowa barykady na ulicy Nowogrodzkiej u zbiegu z ulicą Marszałkowską w Warszawie w 1939 r. By Julien Bryan - Marian Marek Drozdowski, Alarm dla Warszawy, Wiedza Powszechna, Warszawa 1969, photo between pages 112 and 113.Grzegorz Konsalik, Jacek Korpetta, Warszawa 1939. Tem się tylko żyje, za co się umiera, Muzeum Historyczne m.st. Warszawy, Warszawa 2009, pages not numbered., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=151735397

POD NIEUSTAJĄCYM OSTRZAŁEM

Naloty nie ustają nawet na chwilę. 3 września jest ich 17. Powodują duże starty w centrum i na Pradze. Ostrzał artylerii jest tak silny, że jedynie pod osłoną nocy można uprzątać zwłoki zalegające ulice. 12 września płonie szpital Przemienienia Pańskiego. Ginie prawie tysiąc osób. Ogień atakuje także gazownię. Władze miejskie zmuszone są do zamknięcia dopływu gazu dla całego miasta. Od tej chwili warszawiacy mogą gotować tylko na kuchenkach spirytusowych albo w improwizowanych piecach, naprędce wznoszonych z cegieł na podwórkach. Czasami udaje się pożyczyć kuchnię polową od wojska. Coraz trudniej o żywność. Pogarszają się warunki sanitarne. Brakuje opatrunków. Filtry do wody pitnej zostały zniszczone. Podobnie stało się ze sprzętem do gaszenia pożarów. Przed jeszcze czynnymi piekarniami kolejki są coraz dłuższe. Strach przed głodem okazuje się silniejszy niż strach przed śmiercią. Harcerze zrzucają z dachów bomby zapalające na ulice, gdzie gasi się je piachem. Zuchy noszą rozkazy, posiłki, papierosy do wysuniętych placówek wojskowych. Pod ostrzałem i pod bombami robotnicy naprawiają ulice i domy. Po zapadnięciu zmroku na ulicę wyruszają grupy zamiataczy, którzy usuwają ślady walki. Ta bitwa z brudem i z nieporządkiem nie słabnie ani na chwilę do końca oblężenia.

Polscy żołnierze na przedpolu Warszawy, wrzesień 1939 r. By nieznany/unknown - D. Kobielski, Warszawa międzywojenna, Wydawnictwo Artystyczno-Graficzne, Warszawa 1969, p. 176, no ISBN, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=155314538

WARSZAWA OKRĄŻONA

Jeszcze nie całkiem wyleczony z odniesionych ran gen. Rómmel, dowódca Armii „Łódź”, przybywa do stolicy 8 września. Natychmiast otrzymuje nominację na Komendanta Obrony Warszawy i dowódcę Armii „Łódź-Modlin”. Niektórym oddziałom tych obu armii udało się przedrzeć do stolicy i Modlina. Bezzwłocznie zostały skierowane od obrony przydzielonych sektorów. Od 8 września wysunięte jednostki niemieckie 4. Dywizji Pancernej zajmują Raszyn i lotnisko na Okęciu. OKH oznajmia triumfalnie : „Dzisiaj o godzinie 17:15 nasze jednostki pancerne sforsowały bramę Warszawy”. Komunikat ten jest jednak zdecydowanie przedwczesny. Atak pancerny sił niemieckich został odparty. Każdy mieszkaniec stolicy uczestniczył w jej obronie. Pewien porucznik na ulicy Wolskiej przed swoją barykadą rozlał terpentynę. Kiedy czołgi niemieckie zbliżyły się, podpalił ją. Kilka czołgów spłonęło. Na ulicy Grójeckiej harcerz podłączył do szyny, po której miał przejeżdżać czołg niemiecki, zerwany kabel trakcji tramwajowej. Wrogi pojazd spłonął niczym fajewerk. Kiedy na Mokotowie około 20 czołgów i ciężarówek wjeżdża na Plac Niepodległości, żołnierze i ochotnicy niszczą je granatami i podpalają.

Stanowisko polskiego ckm - u przy ul. Puławskiej podczas obrony Warszawy. By nieznany/unknown - "Kronika Warszawy", no 4/48, 1981, p. 70., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=155145261

PIERŚCIEŃ SIĘ ZACISKA

15 września 3. Armia niemiecka po przeprawie przez Narew i dolny Bug łączy się z 8. i 10. Armią. Nazajutrz, 16 września rano, Niemcy wysyłają ultimatum do obrońców stolicy, a Luftwaffe rozrzuca nad miastem ulotki z wezwaniem do ewakuacji w ciągu 12 godzin. To ultimatum pozostaje bez odpowiedzi. 17 września Niemcy przystępują do ataku na szosie grochowskiej. Są odparci, ponoszą dotkliwe straty. Nazajutrz szczątkom armii „Poznań” i „Pomorze” udaje się przedrzeć do miasta. Wywiązuje się walka na bagnety : pozycje walczących oddalone są od siebie zaledwie o kilka metrów. Hałdy z ciał poległych są miejscami tak wysokie, że zasłaniają pole rażenia karabinów maszynowych.

„LANY PONIEDZIAŁEK”

Hitler chce wreszcie z tym skończyć. Rosjanie wkroczyli do Polski 17 września i linia demarkacyjna wyznaczona jest właśnie na Wiśle. Gen von Runstedt otrzymuje rozkaz zdobycia miasta przed 30 września. Pragnie on uniknąć walk ulicznych, które okupiłby niewątpliwie ciężkimi stratami. Rozkazuje więc 8. Armii otoczyć miasto ścisłym kordonem wzdłuż okrężnej linii kolejowej. W jego planach opór Warszawy ma być złamany artylerią, nalotami, a jeżeli i to nie wystarczy – głodem i brakiem wody. W poniedziałek, 25 września, rozpętuje się prawdziwe piekło. Główny atak skierowany jest na szańce Warszawy lewobrzeżnej. Kościoły, budynki, pałace, szpitale, biblioteki – wszystko płonie. Na próżno ochotnicy usiłują ratować skarby Zamku Królewskiego. Nie działają telefony, nie ma prądu, brakuje wody pitnej. Warszawa sprawia wrażenie upiornego cmentarzyska. We wszystkich ogródkach i na skwerach widnieją krzyże. Piwnice i schrony pogrążone są w ciemnościach. Tłoczy się w nich około 50 tys. rannych. Miasto jest wielkim płonącym stosem, a jego mieszkańcy z rozpaczą uwijają się wśród płomieni. Najsilniejsze natarcie nadchodzi z południa. Padł już Fort Mokotowski. Fort Czerniakowski jest odcięty i broni się resztkami sił. na północy w beznadziejnej walce trwa jeszcze ośrodek „Babice”. Cmentarz wawrzyszewski przechodzi z rąk do rąk. Trwają walki na Bielanach.

Obrona Warszawy 1939. Stanowisko obrony przeciwlotniczej - ckm wz. 30. By Unknown author - Skan z: II Wojna Światowa: Wojna obronna Polski 1939 r.; Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1979, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=32309706

„WARSZAWA JAKO JEDNOSTKA MIEJSKA NIE ISTNIEJE”

Obrońcy, którym zaczyna brakować amunicji, są skrajnie wyczerpani. 26 września o godz. 16:40 Niemcy przyjmują dwóch parlamentariuszy wysłanych przez Rómmla, którzy przynoszą prośbę o 24 – godzinne zawieszenie broni i rozpoczęcie rozmów o warunkach kapitulacji. Negocjacje zaczynają się 27 września o godzinie 8:00 rano w Kwaterze Głównej I. Korpusu. Kapitulacja Warszawy zostaje podpisana następnego dnia o godzinie 13:15. Niemcy oddadzą pokonanym honory wojskowe. Oficerowie mają prawo zachować swe szable. Podoficerowie i żołnierze zostają uznani za jeńców, z gwarancją szybkiego powrotu do domów. Wieczorem 29 września pierwsze jednostki Wehrmachtu wkraczają do stolicy. Przed ich przybyciem, o świcie, na dziedzińcu Cytadeli jedna z kompanii pali sztandary pułków, które broniły Warszawy, by nie dostały się w ręce wroga. Towarzyszy temu odległa kanonada bitwy o Modlin.

TWIERDZA „MODLIN”

Wiadomość o kapitulacji Warszawy dociera do Modlina o świcie 28 września. Od dwóch dni trwa bombardowanie twierdzy. Wszystkie siły powietrzne przeniosły się teraz nad ten ostatni punkt oporu. Zapada decyzja o przerwaniu obrony. Generał Strauss, dowódca dywizji pancernej SS „Kempf”, przyjmuje parlamentariuszy. Przerwanie ognia wyznaczone jest na godz. 7:30 dnia 28 września. Wbrew oczekiwaniom ataki niemieckie jednak nie ustają. Miotacze ognia zbliżają się do twierdzy już po wywieszeniu  białych flag. Grupa szturmowa „Kempf” prze zbrojnie naprzód. Nic dziwnego, że kiedy niemiecka tyraliera naciska na Modlin, rozpoczyna się zażarta walka. Ogień flankowy kompanii por. Batki kładzie pokotem wielu żołnierzy SS. W odwecie niemieccy żołnierze rozstrzelają ok. 600 żołnierzy 2. i 4. pułku Legionów. Na protesty ze strony polskiej niemiecki dowódca oddziały cynicznie oświadczył, że jedynie wymierza sprawiedliwość w imieniu polskiego dowództwa, niezdolnego panować nad swoim wojskiem. A wojsko owo złamało układ o zawieszeniu działań bojowych.

Zniszczone budynki Twierdzy Modlin. By Unknown photographer - https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/401/, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=79563972

PROTESTY

Kapitulacja stolicy spotkała się z ostrą falą protestów ze strony jej obrońców. Poszczególne jednostki nie usłuchały rozkazu o składaniu broni. W dowództwie Armii „Warszawa” zdarzył się nawet wypadek, w którym gen. Rómmel omal nie postradał życia. 29 września zgłosił się do niego podchorąży przedstawiający się jako Piłsudzki. Generał, sądząc, że to ktoś z rodziny Marszałka, kazał go wpuścić. Do siedziby dowództwa wkroczył żołnierz w pełnym rynsztunku. Na zapytanie, skąd przychodzi, rozpłakał się i wyjaśnił, że przybywa z okopów, gdzie jego jednostka zawsze zwyciężała, gdzie odparli wszystkie ataki niemieckie i gdzie górowali nad nieprzyjacielem pod każdym względem. – Dlaczego ten rozkaz o kapitulacji ? Gdy generał spokojnie wyjaśnił sytuację, w jakiej faktycznie znalazł się kraj, podchorąży wyjął spod munduru pistolet i rzucając go na stół wykrzyknął : - „My tam, w kompanii, nic nie wiemy. Przyszedłem, żeby zastrzelić pana generała. Wydawało nam się, że to zdrada”. 

Rozmowy o kapitulacji Warszawy, 28 września 1939 r. Czwarty z lewej Stefan Starzyński. By nieznany/unknown - Marian Marek Drozdowski, Alarm dla Warszawy, Wiedza Powszechna, Warszawa 1969, photo between pages 184 and 288 and 289Z dziejów wojny wyzwoleńczej narodu polskiego, 1939-1945, Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, 1960, p. 150, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=66797752

NARODZINY KONSPIRACJI

Ostatni rozkaz Naczelnego Wodza przysłany do oblężonego miasta 28 września, zamiast oczekiwanych wytycznych dotyczących obrony stolicy, zawierał nominację majora Galinata na organizatora i dowódcę podziemnej walki z Niemcami. Wobec ogólnego osłupienia, gen. Rómmel spalił kawałek jedwabiu z rozkazem Śmigłego-Rydza i, jako lepiej znający sytuację, ludzi i ich możliwości, wyznaczył dowódcę Polskiej Organizacji Podziemnej gen. brygady Michała Tokarzewskiego. Rozpoczęła się konspiracyjna walka z okupantem.

 

Źródło :

Polityka prywatności | Polityka Cookies | Mapa strony | Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

© 2024 - 2025 gkazelot.pl